
Tu czeka ich wiele atrakcji m.in.: marsz na orientację, zajęcia taktyczne oraz z pierwszej pomocy medycznej. Z kolei wieczorem przewidziano ognisko. Dla wszystkich przybyłych gości z poza terenu Gminy zapewniono nocleg w pobliskiej szkole.
Niedziela rozpocznie się Mszą Świętą w kościele pw. Świętych Archaniołów, następnie złożone zostaną kwiaty pod tablicą Pamięci Legionistów oraz pomnikiem Marszałka Piłsudskiego.
Po aleksandrowskich uroczystościach uczestnicy przemaszerują dalej do pobliskiego Zgierza, gdzie czeka ich dalsza część obchodów.
Organizatorem imienin jest Związek Strzelecki RWN. Wszelkich informacji dotyczących szczegółowego programu udziela komendant st. insp. Krzysztof Wojewódzki (601 348 402, 693 080 851)
W imieniu organizatorów serdecznie zapraszamy wszystkich mieszkańców naszej Gminy, których sercu bliska jest pamięć Marszałka.
komentarze
dodaj komentarzCo ma Kościół do Marszałka? Pzrecież ogólnie wiadomo, że odszedł od wiary katolickiej i pzreszedł do ewangelików. W związku z tym po jego śmierci były kłopoty z pochowaniem jego zwłok na Wawelu. Kościół nie popierał Piłsudskiego, topiero po wojnie włączył go do swoich pupilków z racji walki z bolszewikami.
Wesoły, w tym przypadku akurat Strzelcy RWN i sympatyzujące z nimi organizacje (np. Klub Gazety Polskiej), wśród których zdecydowaną większość stanowią katoliccy wierzący, chcą oddać cześć Marszałkowi tak, jak potrafią najdonioślej. To nie Kościół organizuje te uroczystości, tylko Strzelcy. A całe aleksandrowskie obchody, które mam nadzieję pięknie się udadzą, są w głównej mierze zasługą jednego, bardzo energicznego, niezłomnego i pełnego optymizmu aleksandrowianina, który w strzeleckim mundurze prezentuje się niezwykle dostojnie.
Od dawna wiadomo, że panie mają, słabosc do munduru, ale przeważnie takie uroczystości wprawiają mnie w smutny nastrój. Oto zbiera się mnóstwo ludzi, wygłaszane są przemówienia, odprawiane msze itp orgie ku czci zmarłego bohatera, a jednocześnie nikt nie pamięta o jego jeszcze zyjących towarzyszach walki. Nikt nie martwi się o zgrzybiałych kombatantów, czy nawet ludzi, którzy przeżyli wojny, strajki, naloty i skrajną biedę. I w tej skrajnej biedzie oczekują dziś pokornie na śmierć i pies z kulawą nogą nie zajmie się ich losem, choć niektórzy są do tego zobowiązani poprzez pracę. Zawsze wtedy myslę sobie: Dobry Polak, to martwy Polak...
Tak się kiedyś zastanawiałem co by było, gdyby Polska nie odzyskała niepodległości w 1918 roku? Gdyby Niemcy graniczyły z ZSRR? Bardzo możliwe, że Niemcy pokonałyby W. Brytanię i Francję, a następnie miałyby większe szanse podbić Rosję? Dla Polaków natomiast byłoby chyba lepiej, bo nie byłoby kampanii wrześniowej i najazdu niemiecko-rosyjskiego. Polski nie byłoby na mapach tak, jak w 1940 roku. Chyba Polacy mniej by ucierpieli gdybyśmy nie odzyskali niepodległosci?
Wesoły, nie jest tak źle! Właśnie przygotowywane jest spotkanie, które z pewnością Cię ucieszy...Na spotkaniu, które może już wkrótce szczęśliwie nastąpi, będziesz miał okazję pogadać z trzema kapitanami KWP. Jeden to zatracony piłsudczyk, który pomimo swoich ponad 80 lat wciąż pilnuje, by jego buty do konnej jazdy i guziki od munduru lśniły, posiada zbiór unikalnych slajdów z czasów wojennych, a opowieści tyle, że można słuchać tydzień. Drugi jest rumianym nie-staruszkiem, kolekcjonującym szable i pamiątki z czasów służby, Strzelcem czynnie uczestniczącym nawet w długich marszach śladami legionistów Piłsudskiego. Trzeci...trzeci prowadził tajną kancelarię Warszyca, był jego bliskim współpracownikiem. Każdy z nich jest inny, ale każdy niezwykle ciekawy, i każdy ma do opowiedzenia piękną historię swego życia, ściśle powiązaną z historią naszego kraju. Nie martw się, nie będzie odczytów i przemówień. A tymczasem zapraszam na jutrzejsze spotkanie przy ognisku. Legenda Piłsudskiego żyje, odnajdziesz ją właśnie żywą wśród tych wszystkich młodych ludzi, którzy będą w mundurach biec tej soboty niczym partyzanci-po naszych nadbzurzańskich lasach.
Pozwólcie, że korzystając z imienin Marszałka dosiadę swojego ulubionego konika, czyli dowodzenia iż polskie elity - polska inteligencja nie nadają się do rządzenia Polską. Ludziom nie znającym historii przypomnę, że gwałtowny roswój kultury i nauki polskiej dobrowadził do rozbiorów. W 1918 roku Polska powstała tylko dzięki temu, że nasi inteligenci ukończyli obce uczelnie. Polskich szkół nie było, bo Polski wcześniej nie było. Ale wystarczyło 20 lat, czyli zmiana pokoleń na inteligentów wykształconych w Polsce i Polska znów upadła w 1939 roku. Piłsudski jest doskonałym przykładem dobrych (w warunkach polskich) rządów, bo NIE BYŁ ON INTELIGENTEM! Skończył ledwie maturę i zaczął studiować medycynę, ale nie wytrwał nawet roku i przerwał naukę. MARSZAŁEK NIE STUDIOWAŁ W ŻADNEJ WOJSKOWEJ UCZELNI i dlatego może jego podwładni skoczyliby za nim w ogień. Po prostu traktował ich jak ludzi w odróżnieniu od pogardy, jaką odczuwali do nich inteligenci. Nawet dziś nasze elity zdają sobie z tego sprawę i jeśli tylko mogą, kształcą swe dzieci za granicą. Wiedzą, że polskie szkolnictwo nadaje się tylko do kształcenia bezmyślnych roboli i donosiceli.
Zobaczcie, co ciekawego znalazłem u Kapuścińskiego: "U nas już nie będzie Piłsudskich. To jest generalna zmiana wzorców kulturowych. Machina biurokratyczna tak się rozbudowała, że już żadna indywidualność się nie przebije. A ona będzie sama z siebie produkować swoich reprezentantów nie dopuszczajac żadnej indywidualności, by przypadkiem nad nią nie zapanowała". Teraz juz wiecie, dlaczego nie chciałem kandydować i dlaczego osły tak mnie nienawidzą? Bo jestem INNY, niż ci z hodowli biurokratów.
Odnośnie postu nr6: coś w tym jest, że polska edukacja niszczy indywidualizm. Na moim kierunku studiów sporo było osób, które nie przystawały do edukacyjnego systemu, po prostu się nie mieściły. Część nawet nie dotrwała do końca studiów na UŁ, bo zwyczajnie szkoda im było czasu. Za to wszyscy z tych nieprzystosowanych, acz wszechstronnych młodych ludzi świetnie realizują się w zagranicznych instytucjach naukowych, na amerykańskich, szwedzkich uczelniach, biorą udział w wielkich, ważnych programach badawczych. I oczywiście mają się finansowo świetnie. Z drugiej strony, jak ktoś bardzo chce, to i tutaj znajdzie dobre szkoły. Ważne jednak, by edukacja nie zaczynała i nie kończyła się w szkole. Podstawy łapie się w domu, sam rozwój horyzontów intelektualnych to już wszelkie dyskusje, dysputy, wyjazdy, spotkania z rówieśnikami, jednym słowem własne poszukiwania prawdy i zaspokajanie ciekawości świata. Tego żadna szkoła nie zabije, jeśli umysł jest wystarczająco żywy.
Oczywiście Aurolko.że żaden nauczyciel nikogo niczego nie nauczy, szczególnie pod przymusem.to nie jest nauka, tylko tresura. Najważniejsż rolą nauczyciela jest rozwijanie zainteresowań młodzieży, zwamiast ich tłumienia. Jesli kogoś coś naprawdę zainteresuje, to sam znajdzie odpowiednie podręczniki, czy inne źródła wiedzy. Często sam odkryje to, o czym później będzie sięuczył w szkole. Ale co mamy? Każde chyba dziecko ma wrodzony głód wiedzy i dlatego tak szybko uczy się chodzić, mówić i td. A co dzieje się z tym głodem w szkole? Nauka jest maksymalnie obrzydzana, większość nauczycieli olewa zainteresowani i odbębnia lekcje. Promowani są lizusy i donosiciele, oraz dzieci miejscowych kacyków, czy znaczących osób. W rezultacie już pod koniec gimnazjum zostają jednostki, w których szkoła nie zabiła głodu wiedzy i nie wytresowała do bezmyślnego łykania poleceń zwierzchników. Jeszcze raz podkreślam, że nikogo szkoła nie nauczy niczego pożytecznego. Prawdopodobnie nauczyciele sami nie wiedzą, co jest w zyciu przydatne i dlatego są nauczycielami. Przydatnych rzeczy trzeba się uczyć samodzielnie. Oczywiście są prawdziwi nauczyciele, ale to jednostki w morzu miernot.
605 571 887
609 153 033
Artur Sikora
redakcja@alemiasto.pl
0 605 571 887












