

Społeczeństwu miasta Aleksandrowa Łódzkiego zagraża powstanie wytwórni mas bitumicznych (asfaltowni) praktycznie w centrum miasta, bo w linii prostej ok. 1200 metrów od rynku głównego miasta:
- vis a vis działek pod budownictwo jednorodzinne,
- koło szkoły dla dzieci niepełnosprawnych,
- obok ok. 10 ha działek pracowniczych,
- 600 m. od 42 ha Rezerwatu Torfowisko Rąbień,
- 400 m. od stadionu sportowego – centru sportu miasta.
Bronimy się od wiosny 2006 roku. Dziwnym zbiegiem okoliczności kolejne urzędy powołane do ochrony ludzi i środowiska popełniają zasadnicze błędy, wszystkie na korzyść inwestora. Obecnie sprawa toczy się w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym, ale z uwagi na zachwiane zaufanie do urzędów i odkrycie, iż inwestor równolegle stara się o pozwolenie na budowę, postanowiliśmy zainteresować Państwa szeregiem „przeoczeń” i „zaniedbań” urzędników, które pogłębiają naszą bezradność, a przybliżają inwestora do zrealizowania przedsięwzięcia.
Inwestor, aż z Mińska Mazowieckiego w 2005 / 2006r. nabywa działkę w Aleksandrowie Łódzkim po byłej wytwórni mas bitumicznych od komornika sądowego (działalność byłej wytwórni wygasła w 2000 roku). Zamierza postawić fabrykę o 6 - krotnie! większej wydajności niż poprzednia, mimo iż w 2004 roku teren 450-metrowej tzw. strefy ochronnej przy wytwórni został rozdzielony pod budownictwo jednorodzinne.
Aby rozpocząć budowę inwestor ma obowiązek uzyskać od Burmistrza „Decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia”. Podstawą uzyskania takiej decyzji jest „Raport oddziaływania na środowisko” sporządzany za pieniądze inwestora. Robi to firma Atmo-ex z Łodzi. Autor raportu Zbigniew Staliński ma za zadanie udowodnić, iż uciążliwość wytwórni nie wyjdzie poza granice działki, do której inwestor ma tytuł prawny. Ilość wszystkich czynników uciążliwych i szkodliwych zależy wprost od wielkości masy wyprodukowanej w ciągu roku.
Planowany agregat do produkcji masy bitumicznej Amman Global 160 ma ogromną wydajność (logiczne, bo zapotrzebowanie w związku z budową autostrady S-8 jest duże), toteż w raporcie autor stosownie zaniża wielkość rocznej produkcji, aby obliczona ilość czynników uciążliwych i szkodliwych zmieściła się w granicach działki inwestora. Błędy w raporcie są tak zasadnicze, że każdy czytający jest w stanie to wychwycić.
Pan magister inżynier ze Stowarzyszenia w Sieradzu sporządził wnikliwą analizę tegoż raportu i wykazał ogromną ilość zasadniczych błędów, które zupełnie dyskwalifikują ten raport jako dokument do uzyskania decyzji od Burmistrza.
Mimo tylu błędów raport uzyskał akceptację stosownych urzędów (Gminy Aleksandrów, Starostwa w Zgierzu, Powiatowego i Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego). Żaden z czytających go urzędników nie widzi, lub nie chce zobaczyć, że przy tak zaniżonej wielkości produkcji inwestycja jest albo bezsensowna ekonomicznie (nikt nie gotuje 2 l zupy w 10 l garnku!, bo się nie opłaca) albo inwestor fałszuje rzeczywistą wielkość emisji obliczanych pyłów, gazów i hałasu etc. dla swoich korzyści materialnych, kosztem zdrowia i komfortu życia mieszkańców Aleksandrowa.
Instytucje powołane a priori do ochrony społeczeństwa i jego środowiska nie dostrzegają celowego zaniżenia ilości czynników szkodliwych! Nasuwa się pytanie, kogo chronią te instytucje? Przecież są utrzymywane z pieniędzy podatników a więc naszych. Po co?
Raport zawiera tak ogromną ilość błędów i celowych przeoczeń, iż nie powinien być podstawą wszystkich wydanych decyzji. Sprawa toczy się od 4 lat. Burmistrz Miasta Aleksandrowa oficjalnie 3 razy nie wydaje zgody na inwestycję, nie zgadza się społeczeństwo (jest około 450 podpisów okolicznych mieszkańców). Inwestor odwołał się od decyzji Burmistrza do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Łodzi.
Samorządowe Kolegium Odwoławcze wydaje decyzję zgody!!!! jest to ewenement na skalę krajową, aby SKO wbrew woli władz lokalnych, czyli gospodarza terenu i mimo ogromnego sprzeciwu mieszkańców dopuściło możliwość realizacji takiej bomby ekologicznej pod nosem obywateli w sąsiedztwie stadionu, szkoły dla dzieci niepełnosprawnych, przy działkach rekreacyjnych i rezerwacie przyrody.
Taka wytwórnia to jak wieczny plac budowy: hałaśliwy, pylący, a także smrodzący i co najgorsze trujący. Masa bitumiczna zawiera węglowodory aromatyczne (WWA), które są rakotwórcze i mutagenne, czyli uszkadzają materiał genetyczny. Kumulują się w organizmie, głównie dzieci. Inwestor wykonał kosztowne badania, aby udowodnić, że ilość WWA nie przekracza normy. W prawie unijnym, które już puka do naszych drzwi, dla WWA norm nie ma, są one całkowicie wyeliminowane ze środowiska pracy z uwagi na bardzo wysoką szkodliwość.
Wiatry będą niosły znad wytwórni pyły zawierające jeszcze inne substancje szkodliwe takie jak tlenek węgla - cichy zabójca, dwutlenek siarki i dwutlenek azotu – składniki tzw. kwaśnych deszczy i metale ciężkie. Wielkości tych substancji zostały zaniżone min. 2-krotnie w raporcie. Łączna wielkość emisji spalin wyliczona rzetelnie dla takiej wytwórni wynosi w skali roku 65 mln m³!!!!! Autor raportu wcale nie podaje łącznej wartości emisji spalin! Przecież wyemitowane do powietrza ww. substancje nie będą opadały pionowo!
Dopuszczalny poziom hałasu po 2 poprawkach (liczony nadal z zaniżonej produkcji) wychodzi poza granice działki inwestora. Dlaczego zatem instytucje powołane do oceny narażeń na środowisko oszukują społeczeństwo, wydając kolejno zgody na tak szkodliwą inwestycję?
SKO pisze w swojej decyzji, że szkodliwość wytwórni zmieści się w granicach działki inwestora?! Przeczy to zasadom logicznego myślenia bo nie ma osłon dla wiatru niosącego zabójcze spaliny i spalin ze 104 ciężarówek dziennie jadących ulicami miasta.
Obecnie sprawa toczy się w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym, do którego zaskarżona została decyzja zgody wydana przez SKO. Od mądrości Sądu zależy, czy uchronimy się przed bombą ekologiczną.
Czy Sąd dostrzeże, że raport to farsa. Przykładowo przytoczę, że na str. 13 raport podaje, że wytwórnia wyprodukuje 100 000 ton masy/rok i będzie pracować 1200 h/rok. Po podzieleniu otrzymujemy wydajność 83,3 ton/h. Planowany agregat Amman Global 160 ma wydajność 160, a nie 83,3 ton/h jak sam producent ogłasza oficjalnie w internecie.
Raport wylicza szkodliwości spalin przyjmując 28 samochodów ciężarowych dziennie. W ciągu 8 h pracy przy wydajności 160 ton/godz. otrzymujemy masę 1280 ton. Wyprodukowaną masę wożą samochody o ładowności 25 ton, co daje 51 ciężarówek. Tyle samo ciężarówek przywiezie surowiec, a to daje liczbę 102 .....Omyłka niebagatelna, bo daje to 204 kursy na 8 godzinny dzień pracy. Co 2,5 min przejedzie smrodzący, trujący kolos (z gorącej masy wydobywa się maksymalna ilość zabójczych węglowodorów aromatycznych!) A ta ilość spalin? O zgrozo wszystko przy szkole dla dzieci niepełnosprawnych. W raporcie pominięto jeszcze transport oleju opałowego! Przecież to ogromna fabryka!!!
Transport w kierunku Łodzi pojedzie ul. Piaskową poszerzaną w tym celu w obecnym 2010 roku. Przy rezerwacie przyrody i ogródkach działkowych, szkole! Każdy czynnik szkodliwy w „Raporcie” jest liczony dla innej ilości dni pracy w roku! W tym samym „dokumencie” ilość emisji zanieczyszczeń do atmosfery liczona jest dla gazu ziemnego na 1157h pracy na rok, natomiast najbardziej zadziwia, iż dla oleju opałowego przyjęto 43 dni pracy w roku?????
Jak donosi „raport” wielkość emisji procesów technologicznych ma być monitorowana na podstawie wskaźników przedstawionych w pkt 7.1.7 raportu – tyle, że taki punkt w raporcie ....nie występuje w ogóle! I tak dalej i tak dalej......
Autor zapomniał wspomnieć o istnieniu szkoły. Podał, że „...od północy tereny rolne a najbliższa zabudowa jest odległa od ogrodzenia inwestora o 700 m”. Od dawna stoją domy przy ul. Chopina odległe od granic wytwórni o 250 m. A zgodnie z aktualnym planem zagospodarowania przestrzennego, mają prawo powstać przez jezdnię do wytwórni (15m!). Ale tego planu autor „zapomniał” dołączyć itd., itd...
Na końcu raportu autor pisze, że „wszystkie przeprowadzone obliczenia emisji zanieczyszczeń do środowiska wykonane zostały przy założeniu, że wszystkie urządzenia przez cały czas pracować będą z maksymalną wydajnością i w najbardziej niekorzystnych warunkach” - czyż to nie przewrotne?
Jesteśmy pozostawieni sami sobie, kompletnie bezradni, wobec karygodnego funkcjonowania wielu urzędów. Władze miejscowe są zbyt zajęte, aby skutecznie chronić społeczeństwo przed tak istotnym zagrożeniem. Burmistrz wyczerpał już drogi prawne. Decyzja SKO jest zaskarżona przez mieszkańców.
Czarny scenariusz
Wojewódzki Sąd Administracyjny wyrokiem w dniu 7 kwietnia 2010 roku podtrzymuje decyzję SKO. W ciągu 65 dni inwestor otrzymuje pozwolenie na budowę ze Starostwa w Zgierzu. Inwestor w ciągu 2 miesięcy uruchamia produkcję stawiając gotowe agregaty. Od sierpnia 2010 roku mamy w mieście produkcję asfaltu. Prawdopodobnie dobuduje jeszcze betoniarnię.
Budżet miasta co roku traci wpływy z podatków od nowych mieszkańców, którzy mogliby wybudować się w sektorze ulic Franciszkańska, Chopina i Wierzbińska, oraz przy ul. Piaskowej.
Miasto ma skażone tereny wokół asfaltowni na wiele lat, ludzie zapadają na wiele groźnych chorób w tym nowotwory, białaczki, oczywiście głównie dzieci. Za parę lat będzie rodzić się dużo więcej dzieci z wadami rozwojowymi i będą niepełnosprawne.
To wszystko można przewidzieć już teraz. Jak dopuścimy by asfaltownia stanęła to będzie już za póżno. Kto ma nas obronić się przed skutkami błędów urzędników i źle funkcjonującego prawa?
Ludzie nie mają niczego cenniejszego niż zdrowie i życie! Nikt nie ma prawa niszczyć ludzi i przyrody. Tego typu wytwórnie są potrzebne ale dlaczego mają stanąć tak blisko siedzib ludzkich, szkoły, stadionu i rezerwatu przyrody?
Naszemu miastu grozi zagłada ekologiczna i urbanistyczna. Okolica wytwórni będzie skażona na wiele lat przez kwaśne deszcze i metale ciężkie oraz najgorsze w skutki biologiczne węglowodory aromatyczne. Ulicami miasta (wszystkie wąskie, nie przystosowane do transportu ciężarowego) przejedzie dziennie minimum 204!!! razy 42 tonowa ciężarówka, to są spaliny i rozjeżdżone jezdnie no i zagrożenie wzmożonym ruchem głównie dla dzieci i osób starszych. Nie zbudują się nowe osiedla domków bo nikt w takim śmierdzącym mieście nie będzie chciał mieszkać.
Czyj interes chronią miejscowe władze, umożliwiając wszczęcie tak uciążliwej i szkodliwej produkcji praktycznie w centrum miasta? Na pewno nie mieszkańców, którzy te władze wybierali!
Źródło informacji: e-mail od mieszkańców.
Jak asfaltownia powstanie, będzie już za późno, jak w Konstancinie.
Obejrzyj reportaż redaktorów programu „Uwaga” na temat działającej asfaltowni w Konstancinie
Galeria
komentarze
dodaj komentarzTrzeba działać już teraz! Jak wytwórnia powstanie to już będzie pozamiatane.... Dziwię się bierności naszych władz. Powinniśmy wszyscy, niezależnie od podziałów politycznych, bronić naszego miasta.
Sprawa budowy opisanej fabryki jest niepokojąca. Stracą na tym wszyscy. Zastanawia mnie jedno,dlaczego wcześniej nic o tym nie wiedzieliśmy? Dlaczego Urząd Gminy nie podał informacji o takim przedsięwzięciu na swojej stronie? Z moich informacji wynika,że mało kto wie o budowie asfaltowni. Może należałoby sprawę nagłośnić w lokalnej prasie, np. Alternatywy44. Czy my jako mieszkańcy możemy coś jeszcze zrobić, czy zgodzić sie na zatruwanie nas?Jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby większość i to mieszkańców nie miała już wpływu na to co planuje inwestor. A może warto poinformować o tym jakąś stację telewizyjną?Czy ktoś już miał taki pomysł?
Stacje telewizyjne interesują się dopiero wtedy, gdy truciciel już truje. W momencie kiedy zapadają decyzje administracyjne temat jest mało medialny. Ale właśnie w tym momencie sprawy stają się nieodwracalne. Działać musimy już teraz, kiedy istnieje możliwość zatrzymania inwestycji.
Plakaty na miescie z informacją ,aby wszyscy sie dowiedzieli co nas czeka .Przedsiębiorcy zróbmy zrzute i drukujmy bo jak sami sie nie obronimy to nikt nas nie obroni,a w trakcie wyborów podziękujemy tym co chcieli nas truc
Działać, czyli co robić?Kto jeszcze może tu coś zrobić?Pozostaje nagłośnienie sprawy w Aleksandrowie i nachodzenie władz miasta,żeby coś zrobili.
Z tego co wiem to władze już są nachodzone. Tylko efektu nie ma. Dałoby się pewnie zainteresować media takie jak telewizja ogólnopolska ( ta lub inna ), ale trzeba by było zrobić jakiś spektakularny protest np. z zablokowaniem przejazdu na siedemdziesiątce dwójce. Wymaga to jednak współpracy wszystkich środowisk i zaangażowania dużej liczby Aleksandrowian.
Do piotra123.To jest dobry pomysł. Wiem, że powstał komitet społeczny działający w tej sprawie. Nie znam nazwiska tego pana, który prowadził rozmowy z inwestorem i Urzędem gminy w 2006 r. Może znasz kogoś, kto mógłby zorganizować taki protest-blokadę. Nagłośniłoby się sprawę i podejrzewam,że sporo ludzi byłoby zainteresowanych. Tylko jak wcześniej wspomniałam mało ludzi wie,że taka fabryka ma powstać.Najpierw musi być informacja w lokalnej pracie. Apel do Przedsiębiorców:macie stronę internetową, macie gazetę i kontakty nagłośnijcie tę sprawę jeszcze bardziej.To dotyczy nas wszystkich. Przeciętny Kowalski sam nic nie zrobi.
bardzo się cieszę czytając takie komentarze, bo to bardzo podnosi na duchu. Nas prawdziwych obrońców jest zaledwie garstka bo do niedawna 3 osoby. Teraz dołączyło 5 następnych-wszyscy mieszkamy kilkaset metrów od planowanej wytwórni. 7.04.2010r. o godz 9.00 będziemy bronić miasta przed asfalciarnią w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym Łódź ul. Piotrkowska 135. Będzie nam dużo łatwiej jak będzie to poparte szerokim protestem mieszkańców. Sprawa trwa 4 lata, mamy wrażenie, że jest celowo wyciszana przez tych co forsują powstanie asfaltowni. Nawet urzędnicy gminy nie wiedzą tak na prawdę o niebezpieczeństwie, stąd nikogo o tym nie informują. Efekt jest taki, że ludzie kupują działki blisko trefnego miejsca i dowiadują się o problemie post factum. Uważam, że najdalej za 2 tyg powinniśmy zrobić spotkanie z władzami miasta przy dziennikarzach z telewizji i prasy i wyjść na ulicę miasta, bo za chwilę będzie za późno. Zobowiązuję się zainteresować prasę i tv, ale fajnie byłoby gdyby ktoś zrobił ze 2 lub 3 duże napisy np. na długim płótnie "Precz z asfalciarnia" lub "Aleksandrów nie wpuści asfalciarza z Mińska Mazowieckiego" lub "Walczymy o czysty Aleksandrów" "Nie chcemy smrodu i trucizn", czekam na pomysły
Fakt jest taki, że ta asfaltownia to jest palący problem w naszym mieście. Lecz gwoli wyjaśnień Decyzja środowiskowa wydana przez burmistrza była negatywna dla tej inwestycji lecz została cofnięta przez Samorządowe kolegium odwoławcze http://aleksandrowlodzki.pl/ogloszenia.php Ogłoszenie nr 15 Więc proszę być rzetelnym w podawanych informacjach a nie ugrywać sobie kapitał polityczny na problemie, który nie powinien być wykorzystywany do tego typu celów.
Problem był już poruszany na łamach gazety "Polska - Dziennik Łódzki" (artykuł "Asfalt zaglada im w oczy" z 2-3.09.2006r. i "Wytwórnia asfaltu kontra dwie gminy" z 22.04.2009r.), a także na łamach - tak przez platformersów nie lubianego biuletynu parafialnego "Wiadomości Aleksandrowskie" (ostatnio w lipcu 2009r.). Warto przypomnieć, że problemu by nie było, gdyby nie fakt, iż ów inwestor z Mińska postępował - i dalej to czyni - zgodnie z prawem. Przedstawił wymagany prawem raport o oddziaływaniu na środowisko, który został sporządzony w oparciu o informacje i materiały uzyskane w aleksandrowskim urzedzie gminy (dodać należy, że owe materiały były w momencie ich przekazywania - przez Wydział Gospodarki i Ochrony Środowiska w ratuszu - już zdezaktualizowane, bo np. mapy pochodziły z 1993r.) To z kolei spowodowało, że ów raport został przyjęty zarówno przez Starostwo Powiatowe w Zgieru, jak i przez powiatowego inspektora sanitarnego. Prawdą jest, że burmistrz Lipiński bodajże dwa, albo trzy razy wetował ustalenia tego raportu i odmawiał wydania inwestorowi pozytywnej decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach inwestycji. Tyle tylko, że Lipiński nie wydając tej deczyzji oparł sie nie na przepisach prawa, ale na swoim uznaniu naruszając przy tym cały szereg przepisów kpa w tym zasadę prowadzenia postępowania w sposób pogłębiający zaufanie obywateli do Państwa prawa. Tak brzmi uzasadnienie decyzji Samorzadowego Kolegium Odwoławczego w Łodzi o sygnaturze 3537/2008 uchylającej decyzję aleksandrowskiego burmistrza. Z tego powodu albo wytwórnia zostanie uruchomiona, albo miasto będzie musiało zapacić Przedsiębioestwu Budowy Dróg i Mostów z Mińska Mazowieckiego gigantyczne odszkodowanie za utracone korzyści. To jest wymierny efekt prawniczych umiejetności byłego - na szczęście - prokuratora. Warto o tym wiedzieć przed jesiennymi wyborami samorzadowymi.
z tego co pamiętam to już coś nt. asfaltowni było na alemiasto!?
dobrze pamiętałem http://alemiasto.pl/news,189.html
A słyszeliście może już państwo o kolejnej szykowanej nam "bombie ekologicznej" w okolicy? To nie żarty, poczytajcie sobie o projekcie zatłaczania spalin z elektrowni Bełchatów pod ziemię, górnolotnie nazywanym "składowaniem CO2", co ma się odbywać w ramach unijnych zaleceń związanych z ograniczeniem emisji CO2. Za 180 mln euro dofinansowania unijnego! W Sarnowie już istnieje spory odwiert eksperymentalny. Dlaczego Gmina milczy, że dostała taką propozycję?
Ja to najchetniej poszedłbym na jakas pikieta ,ale taka górnicza z paleniem opon i rzucaniem jajkami.
"W Sarnowie już istnieje spory odwiert eksperymentalny. Dlaczego Gmina milczy, że dostała taką propozycję?" a moze najpierw sprawdzic w jakiej gminie jest sarnów?
jak zwykle mąciciel dochodzi do głosu (piotr123), prawda jest taka, że tylko dzięki władzom miasta jeszcze ta wytwórnie nie działa, a mąciciel, który jeszcze nic dla miasta nie zrobił znalazł sobie następny temat do oszczerstw. Weź się do roboty nie pleć bzdur już lepiej te swoje koszyki !
Myślę,że należy się skupić na naszym problemie. Trzeba szybko nagłośnić sprawę, dotrzeć do mieszkańców miasta.Jak napisała Beata następnym krokiem musi być protest. Myślę,że mieszkańcom zależy,aby tej asfaltowni nie było, tylko muszą wiedziec, o co chodzi.
piotrze a czy to nie zalezy od starostwa? przeciez ono wydaje pozwolenia budowlane itp.? a tam rzadzi Twoja partia?
Sarnów jest w naszej okolicy, tak jak Lutomiersk, Dalików, Wodzierady...Granice administracyjne przecież są tylko umowne, jak ktoś będzie pompował spaliny pod ziemię po sąsiedzku, to i my będziemy zagrożeni. Zadaniem mieszkańców naszej gminy jest nie dopuścić, by podobna "dochodowa inwestycja" po cichu i za naszymi plecami nie dokonała się tutaj.
W kazdej sprawie powinny byc dwie wypowiadające się strony, aby można było rozważyć korzyści i straty wynikające z danego faktu. Straty opisano w powyższych postach, więc pozwólcie, że zajmę się korzyściami: Nie ulega wątpliwści, że po uruchomieniu produkcji asfaltu powstaną nowe miejsca pracy, a mała odległość od centrum miasta pozwoli mieszkańcom bez zbyt długich spacerów dostać się do zakładu pracy. Pamiętajmy, że ożywiona duchem przekory aleksandrowska biurokracja przeniosła przystanek autobusu na drugi koniec miasta, gdzie nie ma żadnego przemysłu. Nie znam technologii produkcji asfaltu, ale podejrzewam, że wymaga mniejszych kwalifikacji niż praca w P&G, czy ABB. Więcej aleksandrowian znajdzie więc prace przy łopacie. Trzeba również pamiętać o aspekcie społecznym i spojrzeć szerzej na problem. Wszyscy narzekamy na kiepską jakość dróg i dziury w jezdniach, ale zapominamy, że do ich naprawy potrzeba asfaltu. Może nie zapominamy, ale wolimy, żeby nasze drogi były gładkie jak stół, ale żeby asfalt produkowano daleko od nas. A czy choć jedna z protestujących osób zrezygnuje z posiadania samochodu i zgodzi się na istnienie kiepskich dróg? Nie wierzę! Wydaje mi się, że nowoczesne technologie pozwalają pozbyć się uciążliwych zapachów i dymów, a jeśli nie, to jako adwocatus diaboli gorąco namawiam aleksandrowian do przyzwyczajania się do zapachu smoły i siarki. Pobyt w piekle po śmierci będzie mniej uciążliwy, bo jego przedsionek będzie w Aleksandrowie. Bo chyba nikt nie wątpi, że pod przewodnmictwem naszego proboszcza spotkamy się gdzie indziej, niż w piekle? Czego sobie i wam życzy adwocatus
PS. Zapomniałem zająć się sprawą wtłaczania dwutlenku węgla pod ziemię. Moim zdaniem powinniśmy tylko z tego się cieszyć! Co to jest woda sodowa? To dwutlenek węgla rozpuszczony w wodzie i absolutnie nieszkodliwy dla zdrowia, acz zbawienny na kaca jak sok z kiszonych ogórków! Po jakimś czasie będziemy więc mieć w kranach wodę sodową! A w domowych łazienkach jakuzi! A gdyby jeszcze razem z dwutlenkiem węgla wtłaczać pod ziemię unijne nadwyżki cukru zmieszane z drożdżami winnymi, to nasze panie kąpałyby się w szampanie! Czego Im z okazji Dnia Kobiet szczerze życzę! adwocatus
Uważam, że w tak ważnej dla naszego miasta sprawie powinniśmy zapomnieć o podziałach politycznych. Jeśli znowu zejdziemy do parteru i będziemy się tam gryźć - przegramy. Nie znam wszystkich szczegółów sprawy, ale z tego co wiem urzędy ( niezależnie od opcji politycznej która w nich dominuje ) działają zgodnie z prawem. I każdy z nich deklaruje, że jest po naszej ( mieszkańców ) stronie. Tylko skończyć się to może jak w bajce Ignacego K.: "...wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły". Nie ma co się obwiniać, tylko ostro brać problem za bary bez oglądania się na innych. Nikt za nas tego nie zrobi. Myślę Pani Beato, że jeszcze w pod koniec tego tygodnia pod przewodem waszego komitetu społecznego powinniśmy zorganizować spotkanie przedstawicieli wszystkich zainteresowanych sił. Tak aby na 7,04 przygotować się tak jak należy.
http://www.tvnwarszawa.pl/-1,1615289,0,,mieszkancy_piaseczna_asfaltownia_to_cichy_zabojca,wiadomosc.html Nie tylko my mamy taki problem.
Więcej złego robi azbest który zalega na budynkach niż ta wytwórnia mas bitumicznych która ma powatać.Ludzie bedą miejsca pracy i lepsze drogi w naszej gminie
miejsca pracy hehehehe ,juz to widze takie same jak w fabrykach na byłym lotnisku ...bvedzie tyle miejsc pracy ze bedą bic sieo aleksandrowiaków i moze podniosa zarobki z 9 brutto na 10 brutto.
http://tekstowisko.com/files/Podstawowe_dokumenty.doc
Pewne jest, że za dziesięć lat od powstania asfaltowni pełne ręce roboty będą mieli..... onkolodzy.
Czekam na termin spotkania, czy protestu i chętnie sie wybiorę,żeby poprzeć panią Beatę i osoby działające przeciwko inwestorowi. Lepiej wybrać to co dobre dla mieszkańców, czyli nie dla asfaltowni, nawet za cenę zapłacenia odszkodowania.
może warto zainteresować problemem jakąś organizację proekologiczną , oni mają wprawę, zaplecze prawne do załatwiania takich spraw - nie wiem kto mógłby bardziej pomóc jak nie oni
Mieszkam niedaleko, więc też powinienem być żywotnie zainteresowany problemem. Tylko tak mi się zdaje, że o wiele więcej smrodu i różnych świństw wylatuje codziennie z naszych kominów, gdzie niejeden pali ścinkami od skarpetek, jakimiś gumami, czy plastikiem. Czy wytwórnia będzie smrodzić czy nie, tego nie wiem. Ale to, że po mieście paskudztwo się niesie to bez czujników i instrumentów badawczych można poczuć. Poza tym, to z tą wrażliwością ekologiczną jest tak, jak z protestami w sprawie masztów sieci komórkowych. Kiedy ma taki powstać, to nagle wszyscy krzyczą o promieniowaniu, chorobach itp. Ale komórkę w kieszeni ma prawie każdy. Akurat jestem inżynierem i uczę fizyki. Tak się składa, że dawka fal elektromagnetycznych jakie pochłaniamy nosząc telefon przy sobie jest wielekroć większa od tej jaką może nam zafundować maszt stacji przekaźnikowej. Problem tkwi w odległości, która raz wynosi dziesiątki czy setki metrów, a kiedy indziej kilka centymetrów na dodatek liczonych do kwadratu. W większości, nasze obawy wynikają z braku rzeczowej informacji i wiedzy, a nie z faktycznego zagrożenia. Dlatego żądajmy przede wszystkim informacji, fachowej oceny zagrożenia itp, a później dopiero róbmy protesty. W dymie tytoniowym jest tyle świństwa, a kiedy miano zakazać palenia w miejscach publicznych to różne ponadpartyjne lobby wykasowały większość przepisów. Nie dajmy się zwariować.
przeczytałam dotychczasowe komentarze i pragnę przytoczyć opinie prof.Wojciecha Mniszka z Instytutu Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego "Węglowodory aromatyczne emitowane przez wytwórnie mas bitumicznych zatrzymują się w nerkach, wątrobie, śledzionie, nadnerczach, jajnikach co prowadzi do mutacji DNA komórek w tych narządach i do raka. Wieloletnie badania wskazują na nierozerwalny związek między emisją WWA a wzmożonym występowaniem nowotworów. Węglowodory aromatyczne powodują też rozległe uszkodzenia układu chłonnego, krwiotwórczego i oddechowego, szczególnie u dzieci". Na ul. Chopina 11 mieszka pracownik byłej wytwórni asfaltu. Pochował wielu swoich kolegów z pracy, młodych. Umierali na białaczkę. Stworzenie miejsc pracy w asfaltowni to żaden zysk. Tak samo jak mniemanie, że asfaltownia zapewni nam dobre drogi-wręcz przeciwnie. Codzienny przejazd 204 razy ciężarówkami o nośności 42 tony, ulicami nie przystosowanymi do ciężkiego transportu zniszczy nasze ulice. Na inne narażenia np. z promieniowania z telefonów komórkowych narażamy się z własnej woli (mądrzy korzystają ze słuchawek!), natomiast zagrożenia z asfaltowni dotkną nas wszystkich, wbrew naszej woli. Nikt nie chce umierać na raka, mieć dziecko lub wnuki z wadami, jeść z ogródka owoce podlewane kwaśnym deszczem z dodatkiem metali ciężkich. Polacy budzą się i odkrywają prawdę głównie po szkodzie. Myślę, że wszyscy mamy internet i możemy wcześniej sprawdzić zagrożenia aby nie żałować bierności po czasie.
Jedno pytanie: Czy asfalt leżący na jezdni nie wydziela rakotwórczych węglowodorów aromatycznych? Szczególnie w czasie silnych upałów? Czy koła samochodów w czasie jazdy nie wyrywają z jezdni cząsteczek asfaltu, którymi oddychamy przymusowo i jako kierowcy i jako przechodnie? Bierne wdychanie asfaltu i spalin samochodowych być może jest bardziej szkodliwe od wdychania dymu tytoniowego! Dlaczego nikt nie przeprowqadził stosownych badań? Gdzie podziewa się asfalt z dziur w jezdniach, który należy uzupełniać? Czy nie ląduje w naszych płucach? Myślę, że sytuacja dojrzała do kompleksowego rozpatrzenia i w przypadku wybitnej szkodliwości asfaltu powinniśmy stanowczo protestować przeciwko asfaltowym nawierzchniom w naszym kraju.
Idąc tym tokiem myślenia można dojść do wniosku, że nie ma co stosować się do przepisów ruchu drogowego, bo nawet jeśli zdarzy nam się śmiertelny wypadek, to nic takiego, bo przecież umrzeć kiedyś i tak umrzemy.
Do Piotra. No nie za bardzo, bo nawierzchnie asfaltowe nie są jedynym i najlepszym rozwiązaniem, tym bardziej, że polski asfalt uważany jest za najlepszy na swieCe (nie na świecie). Jeśli zniknie zapotrzebowanie na asfalt, niepotzrebne będą asfaltownie. I to definitywnie niepotrzebne! Pamiętam, jak w latach 70 miałem zakład przy ulicy Wojska Polskiego, gdy jezdnia była brukowana. Wtedy wystarczało raz na miesiac umyć okna, żeby były czyste. Po położeniu dywanika asfaltowego okna należało myć co trzy dni... Jednym słowem na asfalcie kurzy się wielokrotnie bardziej, niż na kocich łbach. W krajach cywilizowanych wprowadzono więc do użytku zamiataczki ulic i polewaczki, aby ograniczyć zapylenie. W krajach dzikich (jak Polskę nazwał jeden z dobrze zorientowanychj polityków) zamiataczki jeżdżą z podniesionymi szczotkami (sam widziałem), a polewaczki polewają tylko centrum koło Urzędu Miasta. Dla porównania wspomnę, ze np w USA przez kilkanaście miesięcy nie było potrzeby mycia okien na zewnątrz. choć w odległości ok 3 km pracowała duza rafineria ropy naftowej. Oczywiście o wyczuwalnym zapachu nie było mowy...
Wniosek sam się nasuwa - nie ma najmniejszych szans na egzekwowanie od asfaltowni respektowania norm emisji substancji kancerogennych. Żyjemy w "dzikim kraju" ( jak twierdzą politycy PO ) i jak uczy doświadzczenie ,ten co ma kasę może załatwić sobie wszelkie certyfikaty, zaświadczenia, ekspertyzy, że emisja substancji szkodliwych jest w granicach normy, a mieszkańcy Aleksandrowa będą hodować raczyska w swoich organizmach.
zamiast od tygodnia dywagować na stronce już dawno powinniście zgłosić chęć zorganizowana manifestacji przeciw asfaltom szeroko nagłośnić sprawę w mieście i mediach. jak sami piszecie burmistrz blokuje jak może ale przecież nie będzie organizował za nas manifestacji. na pewno znajdą się tacy co ją poprą.
ten ktos to nie ktos to podróbka prawdziwy ktoś to ja .
Pani Beato zadeklarowała pani, ze poinformuje media i prase. Jest pani w komitecie jak zrozumiałam. Czekamy na termin spotkania, protestu. Okaze sie, ze skoczy sie na gadaniu.
"burmistrz blokuje jak może"? Mógłbyś przybliżyć konkretnie, jakie działania podejmuje, bo ja takich nie zauważam, wprost przeciwnie mam wrażenie, że ta sprawa jest mu obojętna, a świadczy o tym kompletny brak zainteresowanie z jego strony, jak i całego Urzędu Gminy. To mieszkańcy piszą stosowne pisma, wynajmują biegłych i adwokatów za własne środki, jężdżą na sprawy sądowe, na których nie pojawia się żaden przedstawiciel aleksandrowskiego Urzędu. Wykonują pracę, którą powinien zajmować się Urząd. W tekście wyraźnie wskazano, że przygotowany raport zyskał akceptację Urzędu Gminy, mimo iż posiadał tyle rażących błędów. Widocznie nikt nie zadał sobie trudu przeanalizowania go.
605 571 887
609 153 033
Artur Sikora
redakcja@alemiasto.pl
0 605 571 887












