Zamów reklamę 508 860 500
brak sond
ALemiasto.pl > Newsy > Pierwsza szkoła w Aleksandrowie
źródło: Krzysztof Paweł Woźniak / dodał: Dawid Przybylak
29.03.2018 15:05:27
Niewielki wymiarami, ale przyciągający wzrok piękną, kobaltową obwódką "języczek", który wystawał z tomu akt, miał pięknie wykaligrafowany napis: "Akta t[yczące] s[ię] szkoły elementarnej katolickiej. Vol[umin] II, Litt[era] S. Wydział Oświecenia". Wnętrze tomu kryło kolejne rewelacje z przeszłości Aleksandrowa. Już tytuł najstarszego dokumentu zapowiadał sprawy frapujące: "Działo się w Aleksandrowie dawniej Wierzbno zwanym, parafii szkolnej tegoż imienia [...] dnia 7 kwietnia 1819 roku". W treści mowa jest o "organizującej się szkole wyznania katolickiego w nowo formującym się mieście tak nazwanym Aleksandrów, dawniej Wierzbno". W jednym zdaniu mamy zatem dwie informacje o dużej wadze. Po pierwsze, jest to najstarszy obecnie znany dokument, w którym użyto nazwy Aleksandrów dla określenia zakładanej przez Rafała Bratoszewskiego osady. Po drugie, mówi on o zakładaniu w niej katolickiej szkoły elementarnej. Jeszcze w ubiegłym roku wiadomo było, że nazwa Aleksandrów zaczęła być używana między 12 sierpnia 1818 r. (data sporządzenia planu osady przez Bernarda von Schuttenbacha) a 17 maja 1820 r., kiedy R. Bratoszewski zobowiązał się w akcie notarialnym łożyć na kościół w Aleksandrowie. Nowo odnaleziony dokument pozwala skrócić okres, w którym dokonało się przemianowanie Wierzbna (wówczas pisano "Wierzbnej") na Aleksandrów, do niespełna ośmiu miesięcy.
(c) Alemiasto
Jednak najbardziej fascynująca jest historia założenia i pierwszych lat istnienia miejscowej szkoły. Okazuje się, że idea zorganizowania jej w dobrach brużyckich towarzyszyła Bratoszewskiemu już od chwili tworzenia osady. Wiązać się to musiało z rosnącą liczbą ludności osiedlającej się w okolicy. Możliwość zapewnienia edukacji najmłodszemu pokoleniu w pobliżu miejsca zamieszkania znacznie zwiększała jego atrakcyjność. W początkach XIX w. organizacja szkolnictwa elementarnego, czyli podstawowego, wyglądała tak, w czasach Rzeczypospolitej szlacheckiej. Szkoły organizowane były przy parafiach i miały charakter religijny. Dobra brużyckie podlegały parafii rzymskokatolickiej w Zgierzu. Tam też istniała szkółka. Korzystanie z niej przez dzieci z okolic Aleksandrowa musiało być uciążliwe z racji oddalenia i jak dalej się okaże w ogóle z niej nie korzystano. Stąd o decyzja o utworzeniu szkoły w dobrach brużyckich. Właśnie w kwietniu 1819 r. organizator szkół elementarnych w powiecie zgierskim dokonał wizji lokalnej i uznał, że "zważając na sąsiedniość wsiów, najdogodniejszym i najcentralniejszym" dla niej miejscem będzie Aleksandrów. Tworzony okręg szkolny miał obejmować obok Aleksandrowa dwie wsie szlacheckie: Brużycę Wielką i Wolę Grzymkową. Dozór szkolny, czyli radę odpowiedzialną za właściwe funkcjonowanie placówki, tworzyli: ksiądz Józef Goldman ? proboszcz zgierski, R. Bratoszewski - dziedzic dóbr, Szymon Goss - sołtys i Marcin Popławski, późniejszy ławnik aleksandrowski. Wymienieni wytypowali na nauczyciela Ernsta Dyherrna, znanego "z dobrej konduity (opinii) i zdatności, który już od lat siedmiu na tej posadzie z zaletą pełni obowiązki tego powołania". Zdanie to ujawnia, że już od 1812 r. trwało w dobrach brużyckich nauczanie dzieci, co prawda w sposób nieformalny, ale ciągły, w czym widzieć należy inspirację R. Bratoszewskiego i akceptację ze strony proboszcza zgierskiego. Musiał być Dyherrn osobą szanowaną i ciesząca się zaufaniem, ponieważ kilka lat później będzie pełnił funkcję ławnika miejskiego. Niemniej o jego umiejętnościach zawodowych trudno cokolwiek powiedzieć. Uczył czytania, pisania i liczenia, podstaw katechizmu, bo do takich "przedmiotów" ograniczał się program szkoły elementarnej. Bratoszewski wyznaczył dla nauczyciela ogród o powierzchni jednej morgi chełmińskiej (0,56 ha), który mógł zagospodarować zgodnie ze swoimi potrzebami, nie opłacając z niego czynszu. Początkowo Dyherrn uczył dzieci w swoim domu, ale już wiosną 1819 r. Aleksandrów miał budynek szkolny. Jak pisano: "Bratoszewski wystawił szkołę w Aleksandrowie bardzo porządną i stosowną do przepisów rządowych , z drzewa. Nadto zakupił do tej szkoły dzwonek za 15 złp i ten nad szkołą osadzić kazał". Budynek stanął przy ul. Kościelnej, naprzeciw kościoła rzymskokatolickiego. Hojność dziedzica przejawiała się i w tym, że na ogrzewania szkoły i mieszkania nauczyciela przeznaczył roczny bezpłatny deputat 12 sągów drewna, które deklarował ścinać i na własny koszt dostarczać szkole. Normą prawną tamtej epoki było utrzymywanie nauczyciela przez "towarzystwo szkolne", czyli rodziców uczących się dzieci, którzy dobrowolnie opodatkowywali się na jego uposażenie. W 1819 r. w Aleksandrowie zebrano w ten sposób kwotę 290 złp, którą uznano za niewystarczającą i dlatego wynagrodzenie nauczyciela uzupełniono 24 garncami owsa i 24 garncami grochu (1 garniec mieścił w sobie 4 litry).
(c) Alemiasto
W 1823 r. zmieniono organizację szkoły aleksandrowskiej, a wiązało się to z obecnością w mieście i okolicy znacznej już społeczności ewangelickiej. W dozorze szkolnym znaleźli się: ksiądz Piotr Szleszyński - proboszcz aleksandrowski, Fryderyk Tuve - pastor ewangelicki, mieszkający wówczas w Rudzie Bugaj, Rafał Bratoszewski, oraz ławnicy miejscy: Marcin Popławski i Karol Nestvogel. Ustalił się wówczas obszar okręgu szkolnego, który objął Brużycę Wielką, kolonię Wierzbno, Szatonię oraz osady Zimna Woda i Rafałki (obecnie Rafałów). W drugiej połowie lat 30. XIX w. doszły jeszcze osady Łomnik i Łobudzia (Łobudź). W szkole pracowało dwóch nauczycieli: katolicki, był nim nadal E. Dyherrn oraz ewangelicki. Każdy z nich otrzymywał rocznie 700 złp wynagrodzenia, co było kwotą znaczną i świadczącą o liczbie i zamożności mieszkańców Aleksandrowa i okolic. Z powodu ogromu zajęć zwolniono burmistrza z obowiązku prowadzenia kasy szkolnej, powierzając to zadanie Wilhelmowi Meyerowi, wynagradzanemu kwotą 100 złp rocznie z funduszu szkolnego.
Trudności w funkcjonowaniu szkoły pojawiły się pod koniec lat 30. XIX w. Ówczesny dziedzic dóbr brużyckich, Kossowski, odmówił dostarczania bezpłatnego deputatu drewna opałowego dla szkoły. "Bory do dóbr Brużycy należące, głównie na wybudowanie miasta Aleksandrowa tak dalece wypotrzebowane zostały, iż dziś z samych tylko młodych krzaków składają się. Kiedy nawet lasy pobliskie rządowe, skąd dziedzic i gmina od lat kilkunastu na opał dla siebie drzewo zakupywała, dziś całkiem wyprzedane, a brak drzewa opałowego co rok dotkliwiej uczuć się daje". Dziedzic protestował przeciw wycinaniu młodników, bo spowodowałoby to pozbawienie opału "przyszłych potomków". Argumentował, że szkoła dysponuje wystarczającym funduszem na zakup drewna na wolnym rynku. Podobne kłopoty były udziałem wszystkich właścicieli ziemskich w okolicach Zgierza, Łodzi, Aleksandrowa, Konstantynowa, których dynamiczny wzrost a także instalowanie w tamtejszych fabrykach maszyn parowych, przyczyniły się do rabunkowej wycinki lasów. Przez 12 lat procesował się przed wszystkimi możliwymi instancjami właściciel dóbr Kały, Bogumił Szołowski, wzywany do zaopatrywania w drewno szkoły w Grabieńcu. Czym zakończył się spór o drewno dla szkoły w Aleksandrowie, źródła nie ujawniają. Wiadomo jednak, że szkoła przetrwała.

Krzysztof Paweł Woźniak

comments.gif, 1,4kB3 read.gif, 1,5kB 474 print.gif, 1,4kB

Galeria

galeria
galeria
galeria

Komentarze ostatnie 24h

comments_item.gif, 1,3kB
29.03.2018 19:43
IP: 192.162.151.*

Szanowny Panie Pawle. Chciałbym serdecznie podziękować za solidny kawałek dziennikarskiej roboty. Nareszcie mogłem przeczytać coś, co nie śmierdzi żadną polityką, a jednocześnie dotyczy naszej "Małej Ojczyzny". Jeśli będzie Pan kontynuował pianie w tym stylu - do czego Pana bardzo namawiam - zrobi Pan naprawdę co dobrego dla tutejszych mieszkańców, bo tak po prawdzie nasza wiedza o bliższej i dalszej historii naszego terenu jest bardzo mizerna. Dziękuję za to co powyżej i proszę o kontynuację. Dla wszystkich życzę dobrych i spokojnych Świąt

dodaj odpowiedź
comments_item.gif, 1,3kB
30.03.2018 14:49
IP: 159.205.241.*

Bardzo dziekuje

dodaj odpowiedź
comments_item.gif, 1,3kB
07.04.2018 21:36
Piotr IP: 78.10.205.*

Bardzo dziękuję, na liście znalazłem nazwiska dwóch, prawdopodobnie moich przodków.

dodaj odpowiedź