ALemiasto.pl

Aleksandrowskie standardy

Niedawno pisaliśmy o ujawnieniu podsłuchu w aleksandrowskim biurze posłanki PO. Rzecznik prasowy prokuratury podał, że do czynu przyznał się jej partyjny kolega, naczelnik jednego z wydziałów miejscowego Urzędu Miejskiego. Co więcej, korzystał przy tym ze służbowego telefonu. Myślicie Państwo, że to zakończyło jego karierę urzędniczą? Pewnie poleciał dyscyplinarnie, może jest zawieszony lub na przymusowym urlopie? Nic z tego!

Ja lubię jasne sytuacje. Te, w których białe jest białe, a czarne jest czarne. Tak jest konkretnie i uczciwie. Zwłaszcza, gdy chodzi o politykę i życie publiczne. Nie cierpię, kiedy politycy mnie okłamują. To samo dotyczy urzędników. Jeżeli są zamieszani w jakiekolwiek afery powinni się natychmiast oczyścić albo odejść.

Nie twierdzę, że za granicą nie biorą w łapę i nie oszukują. Na pewno to robią. Znam jednak kilka przykładów, które pokazują, w jaki chory sposób jesteśmy traktowani jako obywatele.

Mało kto kojarzy Angeles Bermudez-Svankvist. Zapewne wszyscy jednak Hannę Gronkiewicz-Waltz. Te dwie panie łączy to, że nabiły gigantyczne rachunki za korzystanie ze służbowego telefonu. Szwedka na ok. 150 tys. zł. Polka na ok. 85 tys. zł. Szwedka straciła posadę szefowej Urzędu Pracy. Pani z Polski dalej trzyma się stołka Prezydenta Warszawy, a jej nazwisko pojawia się przy kolejnych aferach. Co kraj, to obyczaj.

Kolejna Szwedka , Mona Sahlin, wicepremier. Jej karierę przerwała tzw. "afera Toblerone". Polityk za pomocą służbowej karty kredytowej kupiła dla siebie pieluchy, papierosy i wspomniane czekoladki. Kolejne informacje m.in. o nieopłaconym abonamencie telewizyjnym, czy zaległościach za parking oznaczały polityczną śmierć.

Szwedzkie standardy polityczne są jasne. Najmniejsze oznaki korupcji, czy nadużywanie pozycji, kończą karierę. W Polsce za to doskonale znamy zegarki Sławomira Nowaka, czy zapomniane mieszkania prezydenta Gdańska. Zresztą, nie ma co daleko szukać. Popatrzmy na Aleksandrów.

Czy sytuacja, w której Grzegorz T. (naczelnik wydziału w aleksandrowskim Urzędzie Miejskim) bez żadnych tortur przyznaje się do założenia podsłuchu jest normalna? Nie! Normalna nie jest.

Co robi w tej sprawie Urząd, co decyduje burmistrz? Czy wyciąga konsekwencje wobec swojego pracownika? Urząd Miejski w Aleksandrowie nie robi nic. Nie prowadzi żadnego postępowania dyscyplinarnego. Grzegorz T. nadal pełni funkcję kierowniczą, a Urząd swój brak działań uzasadnia domniemaniem niewinności przed wyrokiem. No cóż, głupich nie sieją...

Galeria