ALemiasto.pl

Ustawowo gwarantowana bezkarność urzędników

Mija miesiąc od dnia, w którym Sąd Okręgowy w Łodzi odrzucił apelację Urzędu Gminy w Aleksandrowie Łódzkim w sprawie naruszenia dóbr osobistych jednej z mieszkanek naszej gminy przez lokalną gazetę wydawaną właśnie przez ten urząd. Sąd Okręgowy podtrzymał wyrok sądu pierwszej instancji i utrzymał w mocy karę: konieczność umieszczenia przeprosin w lokalnej gazecie gminnej i wypłacenie zadośćuczynienia dzieląc po połowie kwotę pomiędzy Redaktor Naczelną gazety i burmistrza. W czym tkwił problem? Od ponad dziesięciu lat gazeta ta w sposób wyjątkowo podły bezkarnie atakowała i mieszała z błotem niektórych mieszkańców naszej gminy. Byli to ci, których tutejsza klika (sami siebie nazywali Grupą) uznała za Wrogów Politycznych, bądź tutejszy "kacyk" zobaczył w kimś osobistego wroga.

Jak wspomniałem, proceder trwał lata, kilkudziesięciu nieszczęśnikom nieźle się dostało po głowie, ale nie pamiętam aby ktoś próbował bronić swojego dobrego imienia w sądzie. Tym razem stało się jednak inaczej i trzy osoby postanowiły powalczyć o swoje. Po dwóch latach finał sprawy jest taki, że jednej osobie z tej trójki sąd nie przyznał racji, natomiast dwóm pozostałym rację przyznał. Na chwilę obecną - jak już napisałem - wyrok jest już prawomocny, natomiast druga apelacja rozpatrywana będzie w późniejszym terminie. Sprawa jest raczej przez Urząd przegrana bo obie sprawy są bliźniaczo podobne i raczej podobne powinny być wyroki końcowe. Efekt końcowy podłej pisaniny jest taki, że Urząd Gminy musi przeprosić poszkodowane osoby i wypłacić im zasądzone odszkodowania. Cała ta awantura kosztować będzie w sumie gminę około 50.000 zł sumując koszty zadośćuczynień i koszty sądowe. Tu właśnie zaczynają się moje wątpliwości, bo choć uznano za winnych Redaktor Naczelną i burmistrza, to zobowiązania finansowe wynikające z przegranych spraw zapłaci Urząd Gminy, a więc, my wszyscy. Żeby było jeszcze zabawniej, poszkodowani sami sobie wypłacą cząstkę zadośćuczynienia. Takie rozwiązanie gwarantuje polskie prawo. Jak widzimy wystarczy zostać gminnym urzędnikiem, wyzbyć się wstydu, przyzwoitości i "kręgosłupa" moralnego i można w dowolny sposób niszczyć tych, którzy się narazili "Władzy" bo ta - niekontrolowana - bardzo szybko zapomina, że została przez ogół wynajęta do zajmowania się sprawami nas wszystkich, a nie do "władania" poddanymi i "dojenia" ile się da.

Jest jeszcze jedna istotna rzecz, Redaktor Naczelna odmówiła podania danych personalnych autora artykułu i winę przyjęła na siebie ( artykuł był anonimowy). Może tak zrobić, bo to zgodne z prawem, tylko nie ma odpowiedzi na pytanie kto jest tą podłotą, która kryjąc się za anonimowością, pozwala sobie na tak wstrętny tekst. Jak ważna to jest persona, skoro Pani redaktor "położyła uszy po sobie" i potulnie nadstawiła własną... Takich pytań jest więcej, jednak odpowiedzi na nie pojawią się chyba dużo później, a ci wszyscy, którzy choć trochę interesują się sprawami gminy, po raz kolejny bezradnie mogą przyglądać się jak w blasku polskiego prawa jako wspólnota jesteśmy robieni w "balona".

Galeria