ALemiasto.pl

List do Nieznajomego

Kilka dni temu przytrafiła mi się nieprzyjemna sytuacja. Rzecz cała rozegrała się w popołudniowej porze na parkingu jednego z dużych sklepów w naszym mieście. Gdy wracałem z zakupami do stojącego na parkingu samochodu, nie wiem nawet skąd, zjawił się obok mnie starszy, schludnie ubrany mężczyzna. Bez żadnych wstępów czy ceregieli zaczął mnie siarczyście "sztorcować" wyzywając od Pisiorów, kłamców i skundlonych pismaków. Padło jeszcze wiele innych epitetów i słów mnie określających.

Co mnie już po całym zajściu zastanowiło,to fakt, że ani razu nie przeklął, ani też nie użył słów powszechnie uważanych za wulgarne. To co się stało stanowczo mnie przerosło. Nie znałem tego starszego nobliwego pana, choć z całą pewnością widywałem go na ulicach naszej mieściny. Nie mogąc w żaden sposób połapać się o co chodzi, próbowałem spytać o powód jego wzburzenia. Po kilku próbach w końcu udało  mi się zadać pytanie - "ale o co panu chodzi?" I tu usłyszałem tekst, który wbił mnie w ziemię. Starszy pan zażądał abym przestał wypisywać kłamstwa i pomówienia na temat burmistrza i władz tego miasta.

Próbując się bronić stwierdziłem, że nie musi czytać artykułów w gazecie, która jemu się nie podoba, a po drugie,to co piszę, to nie są żadne kłamstwa, tylko niewygodna dla rządzących prawda. Na moją niezdarną "obronę" mój rozmówca stwierdził, że to nie o niego chodzi, bo on swoje wie i dla niego te artykuły są nietoksyczne, natomiast mogą to czytać ludzie, którzy w takie kłamstwa uwierzą. Po tym krótkim ale bardzo emocjonalnym monologu starszy pan odwrócił się i bez słowa poszedł w kierunku drzwi wejściowych sklepu.

Przez parę minut stałem obok swojego auta inie mogłem pozbierać myśli. Pomyślałem, że jedyne co mogę w tej sytuacji zrobić, to właśnie w tej gazecie, której mój rozmówca tak nie lubi, napisać choć trochę na swoje usprawiedliwienie, a raczej jako formę wyjaśnienia, bo w moim pojęciu powodów do usprawiedliwienia nie muszę szukać. Wiem, że tą drogą informacja trafi do zainteresowanego. Mój interlokutor z cała pewnością tę gazetę czyta, cały czas głośno o tym zapewniał.

                         SZANOWNY PANIE
Zacznę może od tego, że nigdy nie byłem i nie jestem członkiem partii PiS, co więcej - nie byłem i nie jestem zwolennikiem tej partii, gdyż nie odpowiada mi ani zachowanie jej głównych przedstawicieli, ani większość  programu jaki ta partia prezentuje. Mam do takiego poglądu pełne prawo. Faktem jednakże jest to, że moja opinia o poprzedniej ekipie jest jeszcze gorsza, bo oszukiwano społeczeństwo mirażem europejskości, demokratyzacji życia społecznego i tym podobnymi bajkami a w tym utajnionym dla ogółu działaniu kręcono niezłe lody i zapewniano "swoim" bezkarność niezależnie czego to dotyczyło. Wypływające do publicznej świadomość  odpryski świństw i przekrętów mniej lub bardziej zręcznie zamiatając sprawy pod dywan.

W naszej gminie było nie inaczej. Sztandarowym przykładem jest kontrola CBA w Urzędzie Gminy w styczniu 2014 r. Kontrola trwała pół roku, zebrano spory materiał na temat "niedoskonałości" działania tutejszego "władcy". I co? I nic! W lipcu sprawa trafiła do zgierskiej prokuratury, a chyba w grudniu Tutejsza "perła samorządu" w telewizyjnym wystąpieniu stwierdziła, że nie ma sprawy, a za całe zamieszanie odpowiedzialni są jacyś bliżej nieokreśleni "wrogowie polityczni". Nie wiem tylko jakim sposobem ci "wrogowie" nalewali do prywatnego samochodu burmistrza paliwo, za które płaciła gmina, albo jak zorganizowali prace porządkowe na prywatnej działce burmistrza. Nie były to drobne sprawy, 4 bądź 5 osób, duży, stu konny traktor, duża przyczepa i kruszarka do gałęzi pracowały na działce kilkanaście dniówek. Sprzęt był z MOSiR-u, kto i czy w ogóle zapłacił za tę usługę nie wiadomo. Może Pan spytać to po jaką cholerę piszę w tej gazecie skoro to nic nie daje. Otóż piszę właśnie w Alternatywach 44 bo jest to jedyna droga dotarcia z informacją do szerokiego grona mieszkańców naszej gminy. Są też co prawda strony internetowe piszące o wielu ciekawych sprawach związanych z tutejszą władzą lokalną, nie wszyscy mają internet i nie każdy potrafi z niego korzystać. Gazeta jest natomiast ogólnodostępna. Mnie nie chodzi o przekonywanie kogokolwiek do jakichś idei, czy zmiany poglądów. Chciałbym, aby możliwie wielu z nas mieszkańców, szczególnie tych dorosłych, idąc do urny wyborczej, szczególnie przy wyborach samorządu lokalnego, mieli możliwie pełną informację o kandydatach i to nie tylko z tub propagandowych Urzędu Gminy, ale też możliwie dużo wiedzy o tychże kandydatach ze źródeł niezależnych. Wszyscy idący do urn wyborczych - także Pan - powinni wiedzieć kto jest kim, kto jest człowiekiem przyzwoitym, godnym zaufania, kto był bezwolną marionetką, a kto ma łapy ubabrane po łokcie nepotyzmem, kolesiostwem, korupcją i innymi przekrętami. Kto za nic ma prawo i przepisy, których powinien przestrzegać. Wtedy jak kto zagłosuje to jego sprawa, ale powinien wiedzieć... Jeśli tej wiedzy nie ma, głosowanie jest tylko czystą fikcją i niczym więcej.

Wspominał też Pan o swoim uczestnictwie w marszach KOD-u. Problem w tym, że bronił Pan jedynie złudzeń, bo to co zgotowała nam ekipa obecnej opozycji, z demokracją wiele wspólnego nie miało. Mam nadzieję że może Pana nie przekonałem, ale choć trochę zachęciłem do bardziej krytycznej oceny rzeczywistości. Obym choć w części miał rację, bo jest też taka możliwość, że jest Pan "wyznawcą poglądów tamtej ekipy, wtedy zgodnie z teorią, że wiara nie potrzebuje argumentów, mój tekst niczego w Pana postrzeganiu rzeczywistości nie zmieni. Ma Pan wybór...

Joachim Stawiszyński

Galeria